Żadnych granic - Keine Grenzen
2008-01-03 08:40:37
Most nad Myśliborską Strugą, (czy jak inni wolą rzeką Myśliborką). To tędy biegała granica między dwoma państwami europejskimi. Do chwili zjednoczenia Niemiec, była tu granica między Polską a Niemiecką Republiką Demokratyczną.
Od strony polskiej dojścia do mostu strzegł kilkumetrowej szerokości pas graniczny, kontrolowany przez żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza a później funkcjonariuszy Straży Granicznej. Same wejście na most bronił szlaban oraz zasieki z drutu kolczastego i powoju.
Od roku 1998 zasieki z drutu i szlaban były zdejmowane z okazji organizowanych festynów granicznych. Corocznie dnia 1 maja granica przestawała dzielić oba kraje, a mieszkańcy nadgranicznych gmin mogły przekraczać ją bez większych utrudnień.
Tego dnia oprócz imprez sportowych odbywały się spotkania mające na celu integrację obu nacji. Robiono to na wszelkie sposoby, byle przekonać, że jest to możliwe. Chociażby tak jak w 2000 roku, kiedy to sensacją festynu był desant na plażach Nowego Warpna 14 Dywizji Grenadierów Pancernych Bundeshwery.
Od tamtej pory mówiono, że zasieki z drutu powinny zniknąć.
21 grudnia 2007 r. stało się to faktem. Wejście Polski do strefy Schengen dało możliwość otworzenia granicy.
Szczecińskie Stowarzyszenie „Czas, Przestrzeń, Tożsamość” zorganizowało spotkanie przy moście celem pożegnania „granicy przyjaźni”.
O godzinie 13:00 w otoczeniu fotografów, dziennikarzy radiowych, telewizyjnych i prasowych, przystąpiono do rozdrutowania granicy. Jako pierwszy za nożyce chwycił Paweł Bartnik, radny Rady Miasta Szczecin oraz wicedyrektor Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Pomerania. W sukurs przyszedł mu Burmistrz Gminy Władysław Kiraga oraz młodzież z Zespołu Szkół w Nowym Warpnie. Także po stronie niemieckiej ostro wzięto się do pracy. Dzięki wspólnemu trudowi w ciągu kilku minut udało się pociąć drut na drobne kawałki, które stały się pamiątkowym łupem uczestników spotkania. Szlaban graniczny szybko znalazł się w ognisku gdzie dokonał żywota.
Wszystkiemu przyglądali się funkcjonariusze Straży Granicznej i Policji, którzy tego dnia pomagali wszystkim, którzy chcieli się tu dostać, aby wziąć udział w radosnym happeningu.
Wszystko to odbywało się przy muzyce, której głównym motywem była piosenka „Keine Grenzen” Michała Wiśniewskiego.
Później przy ciepłej grochówce i grzańcu, w radosnej świątecznej atmosferze, szybko zapomniano o barierach językowych.
Większość z obecnych bardzo dobrze się zna z corocznych festynów granicznych, gdyż mieszkańcy Nowego Warpna i Rieth zdążyli się zaprzyjaźnić ze sobą. Dla nich druty był ostatnią przeszkodą do swobodnego przemieszczania. Teraz został już tylko wspomnieniem, fotografią ze starego albumu oraz pamiątką w gablocie niczym odłamek berlińskiego muru. Być może w niedługiej przyszłości znajdą się blisko siebie w jakimś muzeum, jako przypomnienie czegoś co nie powinno nigdy się zdarzyć, podziału Europy.
galeria >>>
tekst i foto: Mirosław Tokarski